Rzeź niewinnych drzew

„Czymże jest wolność? Jest to pewna właściwość człowieka, właściwość natury ludzkiej, polegająca na zdolności do świadomego wybierania. Warto zwrócić uwagę na naturalny a nie zadekretowany charakter tej właściwości. Człowiek może wybierać nie dlatego, że jakaś władza przyznała mu taką możliwość, tylko dlatego, że możliwość ta stanowi immanentną cechę jego natury. Właściwość ta jest zatem również niezbywalna, co oznacza, że nikt nie jest w stanie pozbawić człowieka tej zdolności. Wolność jest więc pierwotna względem wszelkiej władzy, również państwa”, pisał Stanisław Michalkiewicz w książce „Dobry „zły” liberalizm”. Obecnie jesteśmy świadkami ataku na wolność, która jest zakamuflowana pod pojęciem „rzezi niewinnych drzew”. Zgodnie z logiką, każdy człowiek gospodaruje swoją własnością z korzyścią dla siebie, chyba że postanowi inaczej. Ograniczając indywidualną wolność jednostki, wszelkiej maści postępowcy zawsze zasłaniają się „większym dobrem, które będzie służyć większości”. Wolność do zagospodarowania własnego ogrodu, jest obecnie atakowana argumentem, że „większości zabraknie tlenu”. Bardzo często ten argument podnoszą ludzie, którzy w życiu nie posadzili żadnego drzewa, bo w zasadzie nie mają gdzie. A że nie mają gdzie, a lubią drzewa, to nie chcą żeby inni wycinali. Aby uspokoić ową „większość”, powiem tylko, że w Polsce mamy ok 9,2 mln ha lasu (lasy państwowe to 7,6 mln ha). Dodatkowo, wiele gruntów które w ewidencji figurują jako grunty rolne, są porośnięte drzewami. Jeden hektar lasu zaspokaja potrzeby tlenowe dla ok 45 osób.

Ps.1. W 1945 roku lesistość (stosunek powierzchni lasów, do ogólnej powierzchni kraju) Polski wynosiła 20,8%, obecnie wynosi 29,5%. Przytaczam te dane jako argument przeciwko stwierdzeniu że „leśnicy dewastują las i prowadzą rabunkową gospodarkę leśną, oraz że za chwilę wytną wszystko”.

Ps.2. Na zdjęciu widać „klejnot przyrodniczy Polski”, czyli Puszczę Białowieską. Została ona zaatakowana przez gradację (masowy pojaw zagrażający trwałości lasu) kornika drukarza. Jedyną znaną metodą walki z gradacją tego gatunku, to usuwanie zasiedlonych drzew. Jednakże lobby „organizacji ekologicznych” przeciwstawia się tej metodzie w myśl dogmatu, że „przyroda poradzi sobie sama”. Owe „radzenie” sprowadziło się do tego, że obecnie zaatakowanych jest ok. pół miliona drzew. Te martwe drzewa TLENU nie produkują.

[P.G.]

kornik

PAWEŁ KOMBORSKI – KAPŁAN NIEZŁOMNY

Przy okazji świętowania kolejnej rocznicy Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych warto wspomnieć o postaci bardzo związanej z terenem powiatu brzozowskiego, a która pomimo, iż nie zapłaciła najwyższej ceny za walkę o suwerenność Państwa Polskiego w najciemniejszych latach komunizmu, niewątpliwie wpisała się w karty historii podziemia antykomunistycznego. Tą osobą jest śp. ksiądz Paweł Komborski (1913 – 1998) wieloletni proboszcz parafii w Przysietnicy.

komborskiUrodził się 11 stycznia 1913 r.  w Posadzie Górnej k. Sanoka w rodzinie rolnika. Ojciec zginął w 1915 podczas I wojny światowej służąc w szeregach Armii Austro-Węgier w Serbii. Paweł Komborski wraz z matką i siostrą przeniósł się do Rymanowa, gdzie uczęszczał do szkoły powszechnej, a następnie 27 lutego 1934 r. zdał egzamin dojrzałości w Państwowym Gimnazjum im. Królowej Zofii w Sanoku. W jego klasie byli m.in. Mieczysław Granatowski, Franciszek Malik i Zbigniew Wyskiel – wszyscy również późniejsi żołnierze Wojska Polskiego, w tym dwaj ostatni zamordowani w  Katyniu.

Przez dwa lata po ukończeniu szkoły pełnił służbę wojskową we Lwowie, którą ukończył w stopniu kaprala. Po powrocie do Rymanowa podjął obowiązki guwernera dzieci rodu Potockich. W 1937 r. zdecydował się na wstąpienie do seminarium duchownego obrządku łacińskiego w Przemyślu.  W 1939 r., w związku z wybuchem II wojny światowej, seminarium przeniesione zostało do Brzozowa i tam po zakończeniu studiów w dniu 5 marca 1943 r. Paweł Komborski przyjął święcenia kapłańskie.

Posługę rozpoczął od funkcji wikariusza parafii w Dzikowcu, gdzie poznał ks. Stanisława Bąka – proboszcza parafii w pobliski Mazurach, który wprowadził go w działalność konspiracyjną. W sierpniu 1943 r. złożył przysięgę organizacyjną AK i otrzymał pseudonim “Las”. Został kapelanem działających k. Kolbuszowej oddziałów AK i BCh. Niejednokrotnie udostępniał pomieszczenia „wikarówki” na cele działalności konspiracyjnej.

Wiosną 1946 r. ks. Komborski rozpoczął współpracę z konspiracyjnym Zrzeszeniem “Wolność i Niezawisłość”, powtórnie dzięki wprowadzaniu przez znanego z okresu okupacji ks. Bąka, który pełnił po wojnie funkcję kierownika Rady WiN Kolbuszowa.

W styczniu 1949 r. po aresztowaniu za działalność konspiracyjną w WiN ks. Bąka i innych, z obawy przed zatrzymaniem zbiegł i udał się na Dolny Śląsk. We Wrocławiu nawiązał kontakt z ks. Janem Puziem – wykładowcą i prokuratorem w Wyższym Seminarium Duchownym, podobnie jak on, uciekinierem z diecezji przemyskiej z obawy przed represjami.

Aresztowany został w nocy z 22 na 23 października 1950 r. przez funkcjonariuszy Sekcji V Wydziału V Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Wrocławiu, prowadzących sprawę agenturalnego rozpracowania przeciw ks. Ignacemu Pawlikiewiczowi-Kociakowi i gronu kontaktujących się z nim osób. Był poddany brutalnym metodom śledczym przez kierującego śledztwem por. Stanisława Dobrzyńskiego oraz przez Mariana Przybylskiego, Ludwika Nawrockiego, Ludwika Kulaka, Stanisława Binkowskiego, Mariana Żurawskiego w śledztwie opracowanym przez szefa WUBP Jana Zabawskiego. Wobec Pawła Komborskiego zastosowano powszechne wówczas w aresztach bezpieki metody wymuszania zamierzonych zeznań, w tym różnorodne formy tortur fizycznych, m.in. kilkudziesięciogodzinne ciągłe przesłuchania – tzw. konwejery; bicie po całym ciele; sadzanie na nodze taboretu – tzw. koniu Andersa; wielogodzinne (bez snu, jedzenia, napoju) stójki; zmuszanie do długich serii przysiadów oraz osadzanie w karcerze. Przebywając w areszcie śledczym, ks. Komborski rozpracowywany był dodatkowo przez agentów celnych o pseudonimach “Brodawski” i “Czajka”.

Po zamknięciu śledztwa i półrocznym pobycie w izolatce, w zbiorowym akcie oskarżenia z 7 czerwca 1951 r. ks. Pawłowi Komborskiemu zarzucono przynależność do „WiN” od 1945 r. do stycznia 1949 r., gromadzenie w tym okresie informacji stanowiących tajemnicę państwową i wojskową i przekazywanie dalej, kolportaż ulotek i gazetek organizacji. 1 sierpnia 1951 r. przedłużono areszt tymczasowy. Od wiosny 1952 r. przetrzymywano go na zamku w Rzeszowie, gdzie od 27 maja 1952 r. rozpoczął się proces przed tamtejszym Wojskowym Sądem Rejonowym. 27 czerwca 1952 r. Sąd skazał ks. Komborskiego na karę 10 lat pozbawienia wolności, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na 2 lata oraz przepadek całego mienia na rzecz Skarbu Państwa. Na mocy ustawy o amnestii z dnia 22 lutego 1947 r. złagodzono karę więzienia o połowę, tzn. do 5 lat więzienia. Natomiast za przekazywanie wiadomości stanowiących “tajemnicę państwową” skazano go na 5 lat więzienia. Ostatecznie wymierzono księdzu karę łączną 8 lat więzienia.

Z aresztu WUBP w Rzeszowie ks. Komborski przewieziony został do więzienia w Koronowie. Ks. Komborski pomimo iż skazany i osadzony, był podejrzewany o zatajenie w czasie śledztwa wiedzy o członkach „WiN” pozostających na wolności. Podczas pobytu w więzieniu podjęto wobec niego agencyjne rozpracowanie kryptonimu “Lew”. W celu zdobycia od kapłana stosownych danych po raz kolejny posłużono się agenturą celną, więźniami-informatorami o pseudonimach “Nowy” i “Kazik”.

23 maja 1955 r. ks. Komborski został warunkowo zwolniony z odbywania kary i udał się do Rymanowa do matki w celu podreperowania utraconego w trakcie śledztwa i osadzenia zdrowia.  Już w czasie pobytu w domu rodzinnym założono na niego pierwszą sprawę ewidencyjno-obserwacyjną, kontynuowaną w dalszym czasie podczas pełnienia posługi kapłańskiej. W grudniu 1955 r. został wikariuszem w parafii w Borku Szarym. Na mocy ustawy o amnestii z 1956 r. darowano mu karę całkowicie.  W marcu 1957 r. skierowano  ks. Komborskiego do samodzielnej pracy duszpasterskiej w parafii Siedliska nad Sanem gdzie przebywał do grudnia 1962 r. Od 1959 r. w związku z nawiązaniem przez kapłana kontaktów z miejscową ludnością, w tym z członkami byłych podziemnych organizacji, oraz z uzyskaniem przez niego wpływu na Gminną Radę Narodową podjęto decyzję o kolejnym operacyjnym rozpracowaniu go w ramach kolejnej sprawy ewidencyjno-obserwacyjnej, m.in. za pomocą informatorów o pseudonimach “Staranny” i “Chętny”. Wobec braku podejrzeń o prowadzeniu wrogiej działalności zdecydowano o zamknięciu sprawy w listopadzie 1960 r.

W styczniu 1963 r. ks. Komborski objął urząd proboszcza parafii św. Marcina w Przysietnicy. Wyrazem uznania za całokształt jego działalności duszpasterskiej było nagrodzenie go godnością kościelną “expositorium canonicale” w 1967 r. (stąd powszechny u parafian zwrot „ksiądz kanonik”) i przywilejem noszenia rokiety i mantoletu w 1977 r. Dla parafian dał się poznać jako duszpasterz kochający ziemię i pracę na roli. Otaczała go aura wyjątkowego kapłana, znającego swoich parafian, w szczególności ich sytuację materialną, czego wyrazem było niejednokrotne odmawianie przyjęcia zwyczajowej ofiary za czynności posługi kapłańskiej.

W sierpniu 1990r. ks. Komborski przeszedł na emeryturę i pozostał w tej miejscowości jako rezydent. Dane mu było doczekać się przynajmniej w części sprawiedliwości, bowiem w 1992r. Sąd Wojewódzki w Rzeszowie unieważnił wyrok wydany na niego przez władze komunistyczne, uznając, że jego powojenna działalność zmierzała do zapewnienia państwu polskiemu niepodległości i suwerennego bytu.

Ks. Komborski zmarł 6 stycznia 1998 r. w Brzozowie. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Przysietnicy, a uroczystościom pogrzebowym przewodniczył ks. bp Bolesław Taborski.

Warto wspominać osobę ks. Pawła Komborskiego na tle bohaterów polskiego podziemia niepodległościowego bowiem jego działalność dla Ojczyzny nawet w dzisiejszych czasach pozostaje mało znana i do dzisiaj nie została w sposób odpowiedni uhonorowana.

[M.J]

“Gómez Dávila – w obliczu końca”

Czy słowa: Współczesny świat znajduje się w stanie tak daleko posuniętego rozkładu, iż nie powinniśmy się obawiać, że się nie zawali, świadczą o tym, że znajdujemy się w obliczu końca cywilizacji łacińskiej? Cywilizacji, która przez wieki stanowiła spoiwo Europy.  Odpowiedzi na to pytanie warto poszukać snując refleksje nad innymi tekstami „Bożego samotnika” z Bogoty, filozofa – Nicolása Gómeza Dávili.

Myśl tego za życia niemal zupełnie nieznanego, ale od kilkunastu lat podbijającego świat trafnością spostrzeżeń kolumbijskiego filozofa, przybliży w swojej prelekcji dr Krzysztof Urbanek, filozof, kulturoznawca, pedagog, tłumacz z języka hiszpańskiego i wydawca m.in. dzieł Gómeza Dávili oraz autor szeregu publikacji kreślących sylwetkę ideową bohatera wykładu. Stowarzyszenie Brzozowski Ruch Konserwatywny zaprasza w sobotę 25 lutego 2017r. o godz. 17.00 do Sali konferencyjnej mieszczącej się w budynku Muzeum Regionalnego im. A. Fastnachta w Brzozowie.

Davila plakat

Rocznica działalności BRK

Szanowni Państwo
W dniu 18 stycznia br. minął rok działalności Stowarzyszenia Brzozowski Ruch Konserwatywny. Dziękujemy wszystkim tym, którzy przyczynili się do zawiązania tej inicjatywy, jak również wszystkim, którzy nie szczędzili nam swojego czasu, wsparcia materialnego oraz wykazywali dużo przychylności wobec organizowanych przez Stowarzyszenie wydarzeń.
Bardzo dziękujemy za liczną obecność na organizowanych przez nas spotkaniach i prelekcjach. Jednocześnie zachęcamy wszystkich, którym bliska jest działalność Stowarzyszenia do wstąpienia w nasze szeregi. Pamiętajmy – im więcej nas będzie, tym poważniejsze inicjatywny będą mogły być podejmowane.
Osobne podziękowania należą się Panu Bogu. Złożyliśmy je podczas Mszy św. dziękczynnej odprawionej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Dziękujemy wszystkim za obecność i modlitwę.
 
Zarząd i Członkowie
Stowarzyszenia Brzozowski Ruch Konserwatywny
DSC02742
DSC_1133
DSC02752 popr

KALENDARIUM BRK – 6 grudnia

6 grudnia między 345 a 352 rokiem (dokładna data nie jest znana) zmarł święty Mikołaj z Miry. Biskup, święty katolicki i prawosławny, patron wielu krajów, profesji oraz pojednania miedzy Wschodem a Zachodem. Przez wieki jeden z najbardziej czczonych świętych Kościoła Katolickiego.


Urodził się ok. 270 roku w Patras w Grecji. Był jedynym dzieckiem  bardzo zamożnych rodziców. Od najmłodszych lat wyróżniał się pobożnością i wielką wrażliwością na ludzką niedolę. Po śmierci rodziców odziedziczony majątek rozdał potrzebującym.

swiety-mikolajJako biskup swoją posługę sprawował w mieście Mira (obecnie Demre) w Azji Mniejszej. Zasłynął pasterską gorliwością w opiece nad ubogimi i dziećmi.  Nie szukając poklasku, pomocy potrzebującym udzielał się zazwyczaj anonimowo. W czasie zarazy, która nawiedziła jego prowincję z narażeniem życia opiekował się swoimi wiernymi.

Z racji zajmowanego stanowiska w czasach prześladowań chrześcijan za panowania cesarzy Dioklecjana i Maksymiana (początek IV w.) został uwięziony. Kres niewoli przyniósł mu edykt mediolański (313 r.), który gwarantował wolność wyznania chrześcijanom w całym Cesarstwie Rzymskim. W 325 r. uczestniczył w pierwszym soborze powszechnym w Nicei, który uroczyście potępił grzechy arianizmu. Św. Mikołaj miał – jak chcą hagiografowie – w trakcie tego soboru osobiście spoliczkować Ariusza.

Po śmierci został pochowany w Mirze, gdzie jego ciało spoczywało do 1087 roku. Wtedy to w obawie przed profanacją grobu przez opanowujących tereny Licji muzułmanów relikwie św. Mikołaja przewieziono do Bari. W 1098 roku papież Urban II uroczyście poświęcił w Bari nowy grobowiec Świętego i wystawioną ku jego czci bazylikę.  Przy grobie św. Mikołaja odbył się wówczas także synod dążący do połączenia Kościoła prawosławnego z rzymskim.

Kult św. Mikołaja rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Już VI w. przekroczył on granice Licji i dotarł do Konstantynopola, gdzie cesarz Justynian wybudował poświęconą mu wspaniałą bazylikę. W IX w. pierwszy kościół ku czci św. Mikołaja powstał w Rzymie.  Z czasem liczba kościołów poświęconych św. Mikołajowi w Rzymie doszła do kilkunastu. W XIII w. narodził się zwyczaj fundowania stypendiów
i wręczania zapomóg uczniom szkół, których święty biskup był patronem. Również na naszych ziemiach od wczesnych wieków gorliwie ufano w stawiennictwo św. Mikołaja. Świadczą o tym wzniesione ku jego czci i zaliczane do najstarszych w Polsce kościoły w Cieszynie, Żarnowie i Końskich. Obecnie w Polsce jest 327 kościołów pod wezwaniem św. Mikołaja

Powołana w ramach Soboru Watykańskiego II (1962-1965) specjalna komisja do zbadania historyczności niektórych dotychczasowych Świętych zakwestionowała istnienie postaci
św. Mikołaja. Opór części hierarchów wobec stanowiska komisji wymógł na papieżu Pawle VI kompromisowe rozwiązanie, które wprawdzie znosi oficjalnie wspomnienie św. Mikołaja w dniu 6 grudnia, ale pozostawiona możliwość tzw. wspomnień dowolnych, a więc także wspomnienia św. Mikołaja.

Na pamiątkę dobroci św. Mikołaja już przed wiekami powstał kultywowany do dziś zwyczaj obdarowywania dzieci prezentami w dniu 6 grudnia. Niestety współczesne „Mikołajki” zostały całkowicie obdarte z chrześcijańskiej tradycji, a postać samego Świętego przypomina raczej krasnala, aniżeli katolickiego biskupa.

[DK]